blog post illustration english summer

3 zasady na dobry początek

Wszyscy wiemy, że zasady trzeba mieć. Niektórzy umieszczają je w regulaminie, inni podpisują ze swoimi kursantami kontrakty, jeszcze inni decydują się na wersję go with the flow i kształtują je na bieżąco, dostosowując do sytuacji konkretnego ucznia. Osobiście omawiam je po prostu na pierwszych zajęciach.

Czemu taka forma? Bo głęboko wierzę, że zaczynanie pracy z młodzieżą (to grupa wiekowa moich uczniów) od przedstawienia im długaśnego regulaminu/kontraktu będzie jak zimny plaskacz pod tytułem “Tu są Twoje obowiązki. I prawa. Ewentualnie.” Ja wiem, że często zwłaszcza kontrakty są układane wspólnie i że dbają o interesy obu stron, ale tak zupełnie serio: co Wam przychodzi do głowy, kiedy słyszycie słowo “regulamin” albo “kontrakt”? 

Moim zdaniem to od razu wprowadza dystans. Nie zrozumcie mnie źle – są sytuacje i osoby, z którymi jest to absolutnie konieczne. Na szczęście większość moich uczniów zupełnie tego nie wymagała, dlatego od samego początku stawiam na jasne granice z krótkim dystansem. Na każdej pierwszej lekcji, zaraz po króciutkim zapoznaniu się informuję, że na moich zajęciach obowiązują 3 zasady.

#1 Nie stresujemy się

Szkoła, testy, oceny i krzywe spojrzenia niezadowolonych nauczycieli są wystarczająco stresujące. Nigdy nie podnoszę głosu, nie rzucam tekstami “powinieneś/powinnaś to już umieć/wiedzieć”. Wyjątek: pierwsza lekcja, kiedy obie strony są zestresowane (o czym zawsze mówię moim uczniom dla przełamania lodów – miło jest patrzeć, jak po tej informacji trochę im napięcie puszcza).

#2 Błędy są dobre

Jasne, cel naszych zajęć to żeby było ich jak najmniej, natomiast wielokrotnie w trakcie współpracy to podkreślam: błędy są konieczne w procesie nauki. Błędów nie robi tylko ten, kto nic nie robi. A jeśli jest ich niewiele, to najpewniej pracujemy na za łatwym poziomie…

#3 Komunikacja

To chyba najtrudniejsza zasada. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu nigdy uczeń nie wpadł w niezręczną ciszę “myśląc” nad zadaniem, a tak naprawdę bojąc się przyznać, że nie umie lub nie zna odpowiedzi. Tak samo zdarzyło mi się, że podczas konwersacji na pytanie “co ciekawego wyświetla Ci się na głównej TikToka” uczennica zdążyła srogo się nakombinować zanim przyznała, że po prostu nie chce się tym dzielić. 

Zawsze podkreślam, że te zajęcia są dla moich kursantów i zależy mi, żeby czuli się na nich swobodnie i komfortowo. Oczywiście nie znaczy to, że jak powiedzą, że nie lubią/stresuje ich czytanie, to ograniczamy czytanie (wręcz odwrotnie). Z mojego doświadczenia “krótki” dystans oparty o te zasady sprawia, że nagle na zajęciach pojawia się przestrzeń dla nich – dla ich nastrojów, ich potrzeb nie-edukacyjnych, obaw i preferencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *